Wszystko albo nic

Andrzej przez lata trwał w martwej abstynencji, aż bezdomność zmusiła go do uznania, że nie potrafi kierować własnym życiem. Zrozumiał, że 12 kroków to nierozerwalna całość. Dziś, dzięki codziennej dyscyplinie i krokom, na bieżąco zamienia potrzebę kontroli na wewnętrzny spokój.