Od złości do wdzięczności

Marzena trafiła do AA pełna arogancji i agresji, nie widząc u siebie problemu, bo nie straciła domu. Przez pierwsze lata trzeźwości jej egoizm był tak duży, że ignorowała innych ludzi, aż życie na trzeźwo stało się dla niej nie do zniesienia. Dopiero modlitwa i praca ze sponsorką pozwoliły jej porzucić maskę i odnaleźć spokój, którego wcześniej nie znała.