Dwa życia w jednym ciele

Waldek latami zakładał maski, by ukryć paraliżujący lęk przed światem, aż alkohol stał się jego jedynym paliwem do życia. Przełomem było porzucenie roli „aktora” na rzecz surowej prawdy w leczeniu zamkniętym oraz rygorystyczna praca ze sponsorem, która uleczyła jego fobie społeczne. Dziś, zamiast uciekać w izolację, buduje odpowiedzialną codzienność z rodziną, zamieniając dawny egocentryzm na radosną służbę innym.